Tymczasem stancje, jak mówi pośrednik Jacek Kriese, szef warszawskiego biura nieruchomości Okazja, przestały być modne. – Rzadko kto o nie pyta, a i tych, którzy chcą pod swój dach przygarnąć ucznia czy studenta, jest coraz mniej. Młodzież woli się skrzyknąć i w kilka osób wynająć całe mieszkanie – mówi Jacek Kriese. – Ten wariant przeważnie jest droższy, ale – jak tłumaczą najemcy – wolą czuć się swobodniej, bo w swoim gronie – dodaje.
Warszawa
Samodzielny pokój przy rodzinie można w Warszawie znaleźć już za około 450 zł miesięcznie (350 zł w pokoju dla dwóch osób). – Wynajem najtańszego mieszkania jednopokojowego kosztuje 1000 zł, dla dwojga to koszt po 500 zł. Trzecie łóżko może się nie zmieścić, a i właściciel przeważnie stawia ograniczenia co do liczby mieszkańców. Do tego dochodzą opłaty dodatkowe: prąd, gaz, kablówka, Internet, rozliczenie wody – mówi Jacek Kriese.
Gdy jest niedopłata w stosunku do zaliczek płaconych wraz z czynszem, niedobór zwykle pokrywa najemca. – Trzeba też uważnie przyjrzeć się ofercie. Bywa, że przez koszty dodatkowe oferujący mieszkanie rozumie płacenie... czynszu na rzecz administracji, a nawet podatku od nieruchomości. Wszystkie te „atrakcje” omijają mieszkańca stancji, który zwyczajowo dokłada się czasami do prądu i wody – mówi Jacek Kriese.
Dodaje, że zapobiegliwi uczniowie szukają kwater już w czerwcu. – Rezerwacja do września czy października wiąże się z koniecznością wniesienia pewnych opłat za miesiące wakacyjne, zwykle w wysokości czynszu dla administracji – mówi szef warszawskiej Okazji.
Z jego obserwacji wynika, że w sierpniu i wrześniu wyboru mieszkań do wynajmu najczęściej nie ma, a ceny rosną i usztywniają się. – W tym roku w stolicy już brakuje kwater. Znam kilku studentów, którzy nadal siedzą na walizkach, bo dotąd nie udało im się niczego zaklepać – opowiada Jacek Kriese. – To skutek nowego trendu na rynku nieruchomości. Wysokie ceny i drogie kredyty spowodowały, że ci, którzy myśleli o zakupie mieszkania, musieli się uzbroić w cierpliwość. Czekają w wynajętych lokalach na rozwój wydarzeń. Z kolei tysiące mieszkań (deweloperów i osób prywatnych) przygotowanych do sprzedaży stoi pustych. Jesienią w Warszawie może być naprawdę ciasno – ocenia pośrednik.
Jego biuro na początku lipca oferowało m.in. dwupokojowe mieszkanie w średnim standardzie na Żoliborzu.
– Poszło od ręki, dosłownie w ciągu kilku godzin, za cenę wywoławczą 1,4 tys. zł (czynsz płaci właściciel). To samo mieszkanie prawie dwa lata temu oferowaliśmy za 1,1 tys. zł. Wtedy znalazło najemcę w ciągu ok. tygodnia. Wynegocjowana stawka: 1,050 tys. zł – przypomina pośrednik.
Według niego łatwiej trafić na ofertę dużego lokalu. Za160-metrowe mieszkanie przy pl. Wilsona trzeba płacić 3 tys. zł miesięcznie. – Właściciele nie chcą słyszeć o najemcach, którzy nie pracują, i w żadnych razie nie pozwolą, by liczba mieszkańców przekroczyła cztery, pięć osób – mówi Kriese.
Wrocław
W tym mieście, jak mówi Grażyna Licke z agencji LG Nieruchomości, wynajem mieszkań cieszy się dużym wzięciem. – Studenci już w czerwcu szukali lokali, w których zamieszkają od jesieni. Na czas wakacji wpłacali właścicielom mieszkań kaucję i mniejszy czynsz, by mieć pewność, że upatrzonego lokalu nie stracą – mówi Grażyna Licke. Dodaje, że wynajmując dwupokojowe mieszkanie w dobrej lokalizacji, blisko uczelni, trzeba się liczyć z wydatkiem 1,2 tys. zł – 1,5 tys. zł miesięcznie (w zależności od wielkości i standardu mieszkania) – tyle bowiem wynosi czynsz umowny (nie licząc opłat za media). Na peryferiach porównywalny lokal można wynająć za ok. 300 złotych mniej.
Także we Wrocławiu studenci niechętnie patrzą na stancje. Wolą mieszkać samodzielnie niż z obcą rodziną.
– Dziś każdy student chce mieć w wynajmowanym mieszkaniu pralkę. Minęły czasy, gdy pranie woził do domu – mówi Grażyna Licke. – Zdarza się także, że studenci pytają o zmywarkę, chociaż ten akurat sprzęt nie decyduje o wynajmie danego lokalu – dodaje pośredniczka.
Według Grażyny Licke część rodziców studentów na pewno weźmie pod uwagę zakup lokalu dla uczących się dzieci. – Mieszkania tanieją, zwłaszcza te w wielkiej płycie. Bywa, że można wynegocjować 20, czasem 30 procent zniżki od ceny ofertowej. Lokale w blokach z płyty są często w atrakcyjnej dla studentów lokalizacji, bo blisko uczelni. Ich zakup może być więc alternatywą wynajmu – mówi pośredniczka z wrocławskiej agencji.
Kraków
Także w Krakowie nastał dobry czas na wynajem mieszkań. – Część studentów intensywnie poszukiwała lokali jeszcze przed wakacjami, by nie stresować się tym jesienią – mówi pośrednik Janusz Pańczyk, szef krakowskiej agencji Obiekt Nieruchomości. – Warto pamiętać, że wynajmem interesują się także licealiści, którzy chcą się uczyć w renomowanych krakowskich szkołach – dodaje.
Janusz Pańczyk przyznaje, że rynek wynajmu rzeczywiście się ożywił. – Z ofert bardzo szybko znikają na przykład kawalerki. Jeśli klient namyśla się dłużej, to istnieje zagrożenie, że ktoś może go ubiec – mówi szef krakowskiej agencji.
Według niego coraz droższe kredyty hipoteczne i malejąca zdolność kredytowa powodują, że wielu klientów musi z kupna mieszkania zrezygnować. – Rynek sprzedaży jest niepewny, klienci zwlekają z decyzją o zakupie, właściciele nieruchomości są zniecierpliwieni, więc czasem udaje się wynegocjować obniżkę lub nawet znaleźć prawdziwą okazję – mówi Janusz Pańczyk. – Część klientów zamiast kupować, woli dziś jednak mieszkanie wynająć – dodaje.
W Krakowie za dwupokojowe lokum blisko uczelni trzeba płacić co najmniej 1 tys. zł – 1,4 tys. zł miesięcznie. Do tego musimy doliczyć opłaty. Taniej, ale nie drastycznie, bo zaledwie o 200 – 300 zł, wynająć można mieszkanie w odleglejszych dzielnicach miasta.
Poznań
Pośrednik Jarosław Krajewski, szef poznańskiej agencji Ager, przyznaje, że w tym mieście wzrost zainteresowania najmem lokali jest notowany od ubiegłego roku. – Sprzedaż mieszkań stanęła, na rynku wtórnym ceny spadają, deweloperzy proponują promocje, a najem jest raczej constans – ocenia Jarosław Krajewski. – W dużym ośrodku akademickim, jakim jest Poznań, rynek wynajmu mieszkań charakteryzuje się jednak pewną korelacją z kalendarzem. Dlatego też koniec kanikuły zawsze wiąże się ze wzmożonym zainteresowaniem najmem. Im bliżej października, tym więcej droższych ofert na rynku – podkreśla pośrednik.
I podaje, że czynsze w mieszkaniach z dwoma pokojami o powierzchni około 48 mkw., w zależności od lokalizacji, roku budowy i standardu wyposażenia wahają się od 1,1 tys. zł miesięcznie (Rataje, wielka płyta, typowy standard studencki) do nawet 2,5 tys. zł (centrum, nowe, umeblowane i wyposażone mieszkanie, z garażem).
– Pokój przy rodzinie, też w zależności od lokalizacji i standardu oraz liczby osób w nim, to wydatek 250 – 600 zł od osoby na miesiąc – podaje pośrednik.
Trójmiasto
Krzysztof Wiśniewski, specjalista ds. obrotu nieruchomościami komercyjnymi w agencji Partnerzy Nieruchomości, podkreśla, że sytuacja na rynku wynajmu mieszkań jest zupełnie inna niż na rynku sprzedaży.
– W związku z wysokimi cenami zakupu mieszkań i brakiem zdolności kredytowej potencjalnych nabywców większym zainteresowaniem cieszą się mieszkania na wynajem. Zapytań ofertowych jest więcej niż przed rokiem, natomiast zbyt mało jest ofert mieszkań do wynajmu, w szczególności w dzielnicach blisko centrum – mówi Krzysztof Wiśniewski. – W ciągu ostatniego roku ceny wynajmu mieszkań wzrosły o ok. 20 procent, a w ostatnich trzech miesiącach utrzymują się na tym samym poziomie – dodaje specjalista.
Według niego stawki wynajmu w najbliższym czasie wzrosną. – Wynika to głównie ze zbyt wysokich cen mieszkań. W Trójmieście jest wiele nowych inwestycji, a w perspektywie organizacji Euro 2012 będzie ich jeszcze więcej, co niesie za sobą wiele nowych miejsc pracy. W większości jest to jednak praca terminowa, przy realizacji konkretnych inwestycji, w związku z czym mieszkania na wynajem cieszyć się będą jeszcze większym zainteresowaniem – tłumaczy przedstawiciel biura Partnerzy Nieruchomości.
W Gdańsku najdroższe są dziś mieszkania na Starówce: za wynajem dwóch pokoi, w zależności od standardu, trzeba płacić miesięcznie 1,6 tys. zł – 2 tys. zł. Są to lokale w nowych budynkach w dzielnicach Wrzeszcz, Przymorze i Jelitkowo. – Najtańsze lokale są w dzielnicach Orunia i Przeróbka, gdzie cena dwupokojowego mieszkania to 800 – 1000 zł na miesiąc plus opłaty – informuje Krzysztof Wiśniewski.
Dodaje, że stancje cieszą się mniejszą popularnością niż mieszkania samodzielne. Cena wynajmu pokoju w zależności od lokalizacji to ok. 300 – 500 zł na miesiąc.
Bydgoszcz
Rynek wynajmu mieszkań w tym mieście, jak mówi pośrednik Marek Kiełpikowski, szef bydgoskiej agencji Arenda, ma się dobrze. – Nie tylko nie widać oznak spowolnienia, ale odwrotnie: zarówno osiągane stawki, jak i liczba zawieranych umów rosną – przyznaje. – Z pewnością rynek najmu jest alternatywny w stosunku do rynku kupna i klienci w większym lub mniejszym stopniu migrują pomiędzy nimi. Jest to kwestia drożejących kredytów i kłopotów ze spełnieniem coraz trudniejszych formalności bankowych. To, co niedawno zachęcało klientów do kupna zamiast do wynajmu, czyli stały wzrost cen mieszkań, już nie działa – dodaje. I podkreśla, że skoro nie wiadomo, czy kupione dla studenta mieszkanie sprzeda się z zyskiem po pięciu latach, rodzice zachowawczo będą woleli opłacać czynsz najmu. – Podobne kalkulacje robią osoby przyjeżdżające do Bydgoszczy do pracy – mówi Marek Kiełpikowski.
Czynsze najmu w Bydgoszczy znacznie wzrosły w sierpniu i wrześniu zeszłego roku.
– Od tamtego czasu rosną one wyraźnie, jeśli chodzi o mieszkania jednopokojowe i te w starych blokach.
Występuje tu pewna analogia do okresu hossy na rynku sprzedaży: lokale w wielkiej płycie doganiają stawkami te w nowych blokach – zauważa Marek Kiełpikowski. – Roczny cykl koniunkturalny dla najmu mieszkań przypada na koniec wakacji. Dodając do tego zauważalny niedobór ofert w segmencie M-2 i większych w starych blokach, prognozuję rychły wzrost czynszów w tych popularnych kategoriach mieszkań. Nie wróżę natomiast wzrostu czynszów najmu w nowych blokach, szczególnie w lokalach o wysokim standardzie. Tych mieszkań jest sporo na rynku i nie ma zauważalnej przewagi popytu.
Ile kosztuje najem mieszkań w Bydgoszczy? Dla przykładu – za kawalerkę w bloku z lat 60., 70. czy 80. w niskim standardzie trzeba zapłacić (bez czynszu administracyjnego dla spółdzielni czy wspólnoty oraz bez mediów) 550 zł miesięcznie. Wynajem jednopokojowego lokalu z tych samych lat, ale umeblowanego i wyremontowanego, kosztuje, też bez opłat dla spółdzielni, 650 – 700 zł miesięcznie.
Kawalerka w nowszym bloku, ale w niskim standardzie, kosztuje 600 – 800 złotych miesięcznie. W wyższym – 900 – 1 tys. zł.
– Za wynajem pokoju z dostępem do kuchni i łazienki płaci się w Bydgoszczy 300 – 350 zł miesięcznie – podaje Marek Kiełpikowski. – Takie transakcje odbywają się w większości poza biurami nieruchomości.
Lublin
Cezary Papliński, pośrednik z lubelskiej agencji AD REM Nieruchomości, ocenia, że w segmencie wynajmu mieszkań zastoju na pewno nie ma. – Powiedzieć, że ten rynek rozwija się bardzo dynamicznie, to może za dużo, ale na pewno chętnych do wynajmu nie brakuje. Co więcej – liczba zawieranych transakcji rośnie – zauważa Cezary Papliński.
W Lublinie mieszkania wynajmują nie tylko studenci. Jak mówi pośrednik z AD REM, coraz częściej lokali poszukują tu przedstawiciele firm, którzy przyjeżdżają do tego miasta na kontrakty.
Stawki wynajmu mieszkań w Lublinie nie należą do niskich. Jak podaje pośrednik, za dwupokojowe mieszkanie w rejonie miasteczka akademickiego trzeba płacić co najmniej 1 tys. zł miesięcznie. Do tego dochodzą opłaty licznikowe.
Dla przykładu – 50-metrowe lokale na Wieniawie, w nowym bloku, są wynajmowane właśnie za 1 tys. zł. Rozchodzą się jak świeże bułeczki. Podobny lokal, ale w dzielnicy znacznie oddalonej od lubelskich uczelni, można wynająć o 30 – 50 procent taniej. – Oczywiście wszystko zależy od standardu mieszkania, wielkości, tego, czy jest umeblowane – zastrzega Cezary Papliński.
Podobnie jak w innych miastach także w Lublinie coraz mniej osób chce mieszkać w pokoju przy rodzinie. Popularne jeszcze osiem – dziesięć lat temu stancje przestają być atrakcyjne nawet dla studentów. – Nasza firma właściwie nie zajmuje się tego rodzaju stancjami – przyznaje Cezary Papliński. Ci, którzy szukają pokoju, muszą się więc zdać na siebie. Pokój przy rodzinie można w Lublinie wynająć już za około 300 zł miesięcznie.
Źródło : Rzeczpospolita