Prawnik o Tysiącleciu: płacić nie trzeba(08-02-2008 08:24)
Spółdzielnia Piast chciała, by mieszkańcy w ciągu miesiąca zapłacili jej za modernizację budynków. - Lokatorzy nie mają obowiązku płacić. Spółdzielnia powinna się z tego wycofać - mówi prof. Krzysztof Pietrzykowski, sędzia Sądu Najwyższego i ekspert w sprawach spółdzielni mieszkaniowych.
O zamieszaniu na osiedlu Tysiąclecia napisaliśmy w środę. Spółdzielnia Mieszkaniowa "Piast" rozesłała lokatorom pisma, w których informowała, że ich mieszkania są obciążone sporymi sumami za modernizacje budynków. Lokatorzy w pismach od zarządu Piasta mogli też przeczytać, że należności powinni wpłacić w ciągu 30 dni do kasy spółdzielni albo na jej konto. W zamian do 2017 r. mieli mieć obniżone opłaty za fundusz remontowy.
Na osiedlu zawrzało. Niektórzy mieszkańcy dostali rachunki nawet na ok. 10 tys. zł. Lokatorzy zgodnie mówili, że płacić nie zamierzają. Zapowiadali powiadomienie prokuratury i Najwyższej Izby Kontroli. Kazimierz Dorf, prezes spółdzielni, szybko zaczął się wycofywać z ostrych sformułowań w piśmie. Mówił nam, że to nie żadne wezwanie, tylko informacja o kosztach i jeśli ktoś nie chce, to płacić nie musi.
Wczoraj lokatorzy dostali kolejne pismo z zarządu. Wynika z niego, że wcześniejsze listy nie są wezwaniem do zapłaty, a termin płatności to tylko czas, w którym spółdzielnia czeka na decyzję, czy ktoś zamierza spłacić należności.
Tymczasem prof. Krzysztof Pietrzykowski, ekspert prawa spółdzielczego i sędzia Sądu Najwyższego, twierdzi, że w nowej ustawie o spółdzielniach mieszkaniowych nie ma już takiej kategorii jak modernizacja. - To pojęcie płynne, nie było jasne czym się różni od remontu - wyjaśnia prof. Pietrzykowski. To jego zdaniem oznacza, że spółdzielnie mieszkaniowe nie mają prawa żądać od mieszkańców dopłat z tytułu modernizacji. - Teraz tzw. modernizacje są remontem i obciążają fundusz remontowy. Skoro w Katowicach zebranie przedstawicieli uchwaliło rozliczenie modernizacji, to znaczy, że pomylili się i powinni się z tego wycofać. Wszystko musi być rozliczone w ramach funduszu remontowego, być może zwiększonego w następnych latach w ramach opłat eksploatacyjnych - dodaje sędzia.
Pytany co w tej sytuacji powinni zrobić mieszkańcy osiedla Tysiąclecia, nie pozostawia wątpliwości: nie mają żadnego obowiązku płacić. - Widać, że prezes spółdzielni sam się zreflektował. Tylko po co była ta uchwała? Nie chcę posądzać spółdzielni o złe intencje. Coś tam jednak przekombinowano - ocenia prof. Pietrzykowski.
Źródło: Gazeta Wyborcza Katowice