Nie chcą płacić za sprzątanie(31-01-2008 09:34)
Mieszkańcy jednego z wieżowców w Lesznie buntują się przeciwko sprzątaniu ich klatki schodowej przez wynajętą ekipę. Ich zdaniem usługa jest zbyt droga, wykonywana niedokładnie i w ogóle niepotrzebna. Niebawem do Leszczyńskiej Spółdzielni Mieszkaniowej trafi petycja, podpisana przez co najmniej 20 osób.
– Mieszkają tu prawie sami emeryci i renciści. Od stycznia tego roku każą nam płacić za sprzątanie 10 złotych od rodziny. Dla nas to bardzo dużo, tym bardziej że zwiększyły się też opłaty za czynsz i w galopującym tempie rosną ceny wielu produktów – tłumaczy Edward Nowacki, gospodarz klatki numer 3 przy ulicy Armii Krajowej w Lesznie. Co innego, gdyby efekty sprzątania były widoczne. Mieszkańcy twierdzą, że jest inaczej. Na dowód tego pokazują kłęby włosów i kurzu zwisających z poręczy oraz brudne drzwi wejściowe.
– Muszę chwycić za miotłę i poprawić, bo denerwuje mnie ten bałagan. Zresztą sprzątanie odbywa się we wtorki i czwartki, a to przecież w soboty i niedziele przychodzi najwięcej gości. Dlatego też nadal sprzątam, bo mieszkam na parterze i cały brud zostaje u nas. Dalej ludzie jadą już windą – tłumaczy Sabina Nowacka. Dlatego nie godzą się na dopłacanie do czynszu w celu utrzymywania czystości. Wtórują im inni, choć nie chcą wypowiadać się z imienia i nazwiska.
– Podobnych petycji mamy już 15 – przyznaje Benon Dembinski, wiceprezes LSM. Decyzja o sprzątaniu klatek schodowych zapadła jesienią ubiegłego roku. Za takim rozwiązaniem wypowiedziało się w ankiecie nieco ponad 50 procent mieszkańców. W styczniu wynajęci pracownicy weszli do budynków, a mieszkańcom podniesiono opłaty. Niezadowolonych przybywa, bo – jak twierdzą – płacą za pseudosprzątanie. Wiceprezes zapewnia, że administratorzy mają obowiązek kontrolowania jakości wykonywanych usług, a każdy lokator może zgłosić reklamację.
– Będziemy płacili tylko za dobrą robotę – zaznacza Dembinski. Jednak spółdzielcy nie są usatysfakcjonowani.
Źródło: Polska Głos Wielkopolski