Małe w centrum uwagi(03-03-2008 10:03)
Z barometru „Rz” wynika, że w największych miastach podwyżki cen mieszkań w ciągu najbliższego roku mogą jeszcze sięgnąć średnio 7 – 8 proc. Od marca 2007 roku lokale podrożały średnio o ponad 30 proc.
Rośnie oferta mieszkań – oceniają zgodnie pośrednicy. Kupujących jest jednak w dalszym ciągu mniej niż sprzedających. Na razie ceny nie spadają, ale obniżki można uzyskać w trakcie negocjacji. Poszukujący mieszkań oczekują, że będzie taniej. Specjaliści przewidują jednak, że w perspektywie najbliższego roku notowania mieszkań spadną niewiele albo wcale, a są też opinie, że mogą jeszcze nieco wzrosnąć. Zwłaszcza te w miarę nowe i atrakcyjnie usytuowane. Na niewielkie korekty cenowe w dół decydują się dziś ci, którym zależy na szybkim zawarciu transakcji. Obniżka ceny wywoławczej stwarza szansę na szybsze znalezienie nabywcy. Inaczej trzeba czekać na chętnego nawet kilka miesięcy. Rosnąca podaż dotyczy nie tylko mieszkań na rynku wtórnym, ale także nowych, a nawet tych dopiero w trakcie budowy.
– Na rynek trafiają oferty od osób, które kupiły mieszkania od deweloperów, a teraz chcą się tych nieruchomości pozbyć – mówi Przemysław Szkutnik z Ober-Haus. – Na sprzedaż wystawiane są lokale będące jeszcze w trakcie budowy. Pojawiają się oferty na cesję praw umowy z deweloperem z minimalnym zarobkiem, a czasami nawet po cenie zakupu.
– Najtrudniej dziś sprzedać mieszkania w domach z wielkiej płyty, zwłaszcza gdy mało atrakcyjna jest ich lokalizacja. W Warszawie takie lokale czekają na nabywców od 4 do 6 miesięcy – twierdzi Tomasz Rożek z agencji Akces.
Największym powodzeniem cieszą się mieszkania dwupokojowe w domach z cegły. Sprzedaje się je najszybciej i najczęściej po cenie wywoławczej. Wszędzie powodzenie mają mieszkania relatywnie tanie albo w atrakcyjnych lokalizacjach.
Źródło: Rzeczpospolita