Zarządzanie
Strona główna | Aktualności | Wspólnota Mieszkaniowa | Property Management, Facility Management | Audyt, Certyfikat Energetyczny
Szkolnictwo | Szkolenia, Konferencje | Akty prawne | Galeria | Kredyty, Ubezpieczenia | Systemy księgowe, Finanse | Baza Firm | Praca
Konkursy ofert | Wzory umów | Porady redakcyjne | Partnerzy | Współpraca | Zapytanie | Reklama | Kontakt
Szukaj firmy: Województwo:
Sondaż
Czy certyfikat energetyczny powinien być wymagany dla każdej nieruchomości?
Tak
Nie
Nie mam zdania

Reklama

Prasa branżowa


Konferencje szkolenia




Jakie prawo dla spółdzielców
(24-07-2008 10:03)

Czy spółdzielczość mieszkaniowa chyli się ku upadkowi? Lepsze małe spółdzielnie czy spółdzielnie giganty? Na te i na inne pytania odpowie profesor Krzysztof Pietrzykowski z Instytutu Prawa Cywilnego Uniwersytetu Warszawskiego, sędzia Sądu Najwyższego

– Jest pan profesor znawcą i współtwórcą regulacji prawnych dotyczących spółdzielczości mieszkaniowej. Czy, pana zdaniem, spółdzielczość ta chyli się ku upadkowi, bo prawica jest jej niechętna, a mieszkańcom domów spółdzielczych jest właściwie wszystko jedno, kto w nich rządzi, byle było czysto, spokojnie, tanio i żeby nikt ich nie zmuszał do „udzielania się”. Brak zainteresowania gospodarką spółdzielni przejawia się m.in. w nikłej frekwencji na wszelkiego rodzaju zebraniach czy zgromadzeniach.


– Bierność spółdzielców ma wiele przyczyn. Jedną z nich jest postępujące „upaństwawianie” spółdzielczości w okresie powojennym, także gigantomania w latach gierkowskich. To nie spółdzielnie, ale państwo i partia decydowały o technice budowania domów spółdzielczych, o kolejności przydziałów mieszkań. Powstawały tandetne osiedla-dzielnice miast, spółdzielnie-miasta, liczące niekiedy do 100 tys. lokali, zaś siedziby spółdzielczych władz i administracji przypominały – także stylem pracy – urzędy miejskie.

 

– Niestety, mamy spółdzielnie giganty i choć jest ich najmniej, bo 510, władają 77% mieszkań. Zaś małych, do 500 mieszkań, jest aż 2010, ale dysponują tylko 8% zasobów. Jednak przesada i w jedną, i w drugą stronę nie jest wskazana. Jak mnie poinformowano w Krajowym Związku Rewizyjnym Spółdzielni Mieszkaniowych, optymalna wielkość spółdzielni to 200-250 tys. m2, czyli 4 tys. mieszkań w przeliczeniu na lokale 60-metrowe. Gospodarowanie takim zasobem jest najbardziej racjonalne, najtańsze. Tak więc promowanie jednodomowych jednostek osadniczych jest bez sensu.


– Nie będę się na ten temat wypowiadał, bo jestem prawnikiem, nie ekonomistą. Chciałbym jednakże podkreślić, że w spółdzielni zarządzającej 4 tys. mieszkań z natury rzeczy nie powstają więzi członkowskie. Członkowie identyfikują się co najwyżej z sąsiadami z jednego lub kilku budynków, a nie z anonimową dla nich spółdzielnią. Poza tym mam zasadnicze wątpliwości, czy koszty zarządzania w takiej spółdzielni są rzeczywiście niższe niż w małej. Przecież mieszkańcy muszą utrzymywać potężną administrację, a to kosztuje. Zarząd, rada nadzorcza i administracja często mają własne interesy, niekoniecznie zbieżne z interesami członków. Mała zaś, jednodomowa spółdzielnia ma zwykle zarząd społeczny i zatrudnia 1-3 pracowników na części etatu. Tam gdzie mieszkam, na warszawskiej Starej Ochocie, jest chyba kilkadziesiąt takich spółdzielni. Dlatego jestem zwolennikiem podziałów dużych spółdzielni na małe, oczywiście, jeżeli chcą tego członkowie, a to do nich przecież należy inicjatywa w sprawie wydzielenia się.

 

– A jaki jest pana osobisty stosunek do spółdzielczości mieszkaniowej?

 

– Jak najlepszy. Dom, w którym mieszkam, to SBM „Bandera”, zbudowany w 1924 r. Do tej pory dobrze służy swoim mieszkańcom. Przez wiele lat prezesowała – społecznie! – naszej spółdzielni pani Zofia Domańska, osoba wielkiej kultury, która potrafiła sprawić, że każdy spółdzielca czuł się współgospodarzem domu. Wszelkie problemy były wspólnie rozwiązywane. I ta dobra tradycja przetrwała.

 

– Zapewne dlatego jest pan zwolennikiem wyodrębnionej, a więc pełnej własności mieszkań i był współtwórcą legislacji tworzącej warunki prawne dla jej wprowadzenia po 1989 r.

 

– Jestem po prostu przekonany, że tylko wtedy, gdy wszyscy spółdzielcy będą mieli prawo własności do swoich mieszkań, poczują się odpowiedzialni za ich stan. Dotychczas ktoś za nich myślał.

 

więcej w „Administratorze” nr 7-8/2008



Newsletter
Informacje z rynku
zarządzania,
Zapisz się do newslettera.

E-mail:
Imię:
Panel użytkownika
Login: Hasło:
Znajdź artykuł
zaawansowane    
Partnerzy Portalu
Copyright © 2005-2008 Zarzadcy.com.pl