Kazimierz Smoliński z Kanigowa na Mazurach wystąpił do Sądu Rejonowego w Nidzicy z wnioskiem o zasiedzenie w dobrej wierze nieruchomości, w której mieszka z rodziną od 25 lat. Jako uczestnik procesu został zgłoszony obywatel Niemiec Heinrich Lukaschewski.
– Rodzina Lukaschewski zażądała od Smolińskich 850 tys. zł za nieruchomość zajmowaną od 25 lat. Niemcy twierdzą, że Polacy nie mają do niej tytułu prawnego. Zagrozili, że jeżeli Smolińscy nie zapłacą, to wystąpią do sądu z wnioskiem o eksmisję – mówi „Rz” radca prawny Lech Obara, pełnomocnik Kazimierza Smolińskiego i inicjator „Ruchu na rzecz obrony prawnej przeciwko niemieckim roszczeniom rewindykacyjnym”.
Ojciec Kazimierza, Józef Smoliński, objął w posiadanie gospodarstwo w Kanigowie w styczniu 1983 r.
– Pracownik gminy, przekazując mu klucze, poinformował, że poprzedni właściciel Heinrich Lukaschewski utracił prawo własności z mocy prawa na podstawie art. 38 ust. 3 ustawy z 1961 r. o gospodarce terenami w miastach i osiedlach. Józef Smoliński bezzwłocznie przystąpił do zagospodarowania nieruchomości, ponosząc znaczne koszty. Pokrył dach stodoły, który został zdemontowany przez poprzedniego właściciela, obsiał pola. Przez wszystkie lata on, a potem syn płacili wszystkie podatki i inne wymagane opłaty – wylicza Lech Obara.
Józef Smoliński zmarł w sierpniu 2007 r. Przed śmiercią przekazał gospodarstwo synowi Leszkowi, a ten bratu Kazimierzowi. Smolińscy nie wiedzieli, że władze PRL nie zadbały, by po przejęciu gospodarstwa dokonać zmiany właściciela w księdze wieczystej nieruchomości. Dlatego do dziś w KW 7189 i KW 4990 jako właściciel figuruje Heinrich Lukaschewski.
Jak twierdzi Kazimierz Smoliński, poprzedni właściciele, goszcząc w Polsce w latach 1984 i 1985 już jako obywatele niemieccy, zapewniali ojca, że gospodarstwo nie jest już ich własnością, a oni dostali od państwa niemieckiego odszkodowanie.
– Średnie zarobki w tym czasie w Polsce wynosiły około 20 marek niemieckich, a odszkodowanie sięgało kilkunastu tysięcy marek – przypomina Obara.
Dodaje, że w razie wygranej sprawa wskaże drogę innym Polakom w podobnej sytuacji. Chce się do niej włączyć Powiernictwo Polskie.
Na razie sędzia Andrzej Hinz zdecydował o zabezpieczeniu roszczenia przez zapis w księgach wieczystych o toczącej się sprawie o zasiedzenie.
Źródło : Rzeczpospolita