Aktualności
Hipoteki wracają do łask?
Kryzys, jak dotąd, obchodzi się z Polską wyjątkowo łagodnie. Nic dziwnego, że Polacy znów coraz śmielej zaczynają snuć plany mieszkaniowe. Odważniejsze są też banki, choć jeszcze niedawno reklamy kredytów hipotecznych czy promocyjnych marż można było ze świecą szukać. Czy szykuje się kolejna wojna hipoteczna?
Minorowe wiadomości z globalnej gospodarki i rosnąca niepewność o własną sytuację zmusiły wielu z nas do rewizji planów mieszkaniowych. Ale problem ogromnej luki mieszkaniowej nie zniknął. Ciągle ok. 1,5 miliona Polaków, gdyby tylko mogło sobie na to pozwolić, od ręki przeniosłoby się do własnych wymarzonych czterech kątów.
Jeszcze 2-3 lata temu wystarczyło słowo, by potencjalnego kredytobiorcę otoczył wianuszek doradców kredytowych. To były czasy, gdy banki niemal zabijały się o nabywców kredytów hipotecznych, do reklam zaprzęgały najsłynniejszych celebrytów, aby złowić atrakcyjnego klienta na kilkadziesiąt lat – niektóre z nich gotowe były do niemal całkowitej rezygnacji z marży.
Ale eldorado się skończyło niemal z dnia na dzień. Kryzysowy tajfun zbliżał się do Europy z niespotykaną od dekad siłą. Blady strach padł na rynek pracy: jeszcze kilka tygodni wcześniej wszyscy mówili o dyktacie pracownika, nagle okazało się, że skrzynki mailowe działów HR zapychają setki życiorysów fantastycznych specjalistów. Gdy staje się przed wizją zwolnienia bądź drastycznego pogorszenia warunków pracy, a ma świadomość dużych obciążeń finansowych, zmiana czy kupno mieszkania to ostatnia rzecz, o której chciałoby się myśleć. Nic dziwnego, że rynek nieruchomości jako jeden z pierwszych odczuł reperkusje spowolnienia gospodarczego. Na balkonach przybywało płacht z ofertami sprzedaży mieszkań. Skończył się złoty sen deweloperów o sprzedawaniu na pniu niemal każdego lokum.
Polska, jako jedyny kraj w Europie, okazała się oazą spokoju. Tempo wzrostu gospodarczego wyhamowało, ale ani razu nie zanurkowało poniżej zera. Czy fakt, że kryzys obszedł się z Polską wyjątkowo łagodnie, oznacza powrót do starych reguł gry na rynku hipotecznym? Ewidentnie można mówić o pierwszych oznakach ożywienia – banki nie mówią już na starcie potencjalnym kredytobiorcom „nie, bo nie”, kredyty hipoteczne wracają do bloków reklamowych w najlepszym czasie antenowym, a banki, walcząc o klienta, znów rzucają sobie nawzajem rękawicę w postaci obniżek marż. Marcin Krasoń, analityk Open Finance, wyliczył, że w pierwszej połowie IV kwartału 2009 r. aż dziesięć banków uatrakcyjniło swoje oferty. Jedne zwiększają dostępność oferty (np. Raiffeisen Bank Polska obniżył minimalny dochód dla osób ubiegających się o kredyt w euro z 5 tys. do 3 tys. zł netto), ale w większości przypadków wojna toczy się o marże. Z części zysków postanowiły zrezygnować m.in. mBank, MultiBank, Pekao SA, PKO BP, Polbank czy BNP Paribas Fortis. Jednym z rekordzistów w tym gronie jest Deutsche Bank PBC, który chce przyciągnąć kredytobiorców dysponujących wkładem własnym (powyżej 10% wartości nieruchomości) wyjątkowo atrakcyjnym oprocentowaniem – 1,5% przez pierwsze pięć lat kredytowania, a 2% po upływie tego okresu.
- Wysokość marży – jeden z podstawowych czynników mających wpływ na koszty całego kredytu – jest kluczowym elementem, na który zwracają uwagę kredytobiorcy – mówi Maciej Molewski, dyrektor departamentu bankowości hipotecznej Deutsche Bank PBC.
Czy to oznacza, że banki znów będą prowadzić wojnę na marże? Nie, widać, że obecne ruchy cenowe są dużo bardziej wyważone. Lewarowanie zakupów inwestycyjnych, często kilku mieszkań jednocześnie (pod wynajem bądź szybką odsprzedaż - jeszcze kilka lat temu to był niemal samograj), to dziś dla każdego banku zbyt duże ryzyko, że inwestor przecenił swoje możliwości obsługi zobowiązań kredytowych. Nie zmieni się więc podejście do oceny sytuacji finansowej kredytobiorcy, która obecnie analizowana jest w sposób ostrożny. Niemniej jednak warto zaznaczyć, że dziś szansa na uzyskanie korzystnych warunków kredytowania zakupu nieruchomości zarówno w złotych, jak i w walutach obcych, w tym coraz popularniejszym euro, jest znacznie większa niż jeszcze pół roku temu. Ale na wielki powrót kredytów hipotecznych bez wątpienia przyjdzie nam jeszcze poczekać.
Źródło: www.onet.pl
Ale eldorado się skończyło niemal z dnia na dzień. Kryzysowy tajfun zbliżał się do Europy z niespotykaną od dekad siłą. Blady strach padł na rynek pracy: jeszcze kilka tygodni wcześniej wszyscy mówili o dyktacie pracownika, nagle okazało się, że skrzynki mailowe działów HR zapychają setki życiorysów fantastycznych specjalistów. Gdy staje się przed wizją zwolnienia bądź drastycznego pogorszenia warunków pracy, a ma świadomość dużych obciążeń finansowych, zmiana czy kupno mieszkania to ostatnia rzecz, o której chciałoby się myśleć. Nic dziwnego, że rynek nieruchomości jako jeden z pierwszych odczuł reperkusje spowolnienia gospodarczego. Na balkonach przybywało płacht z ofertami sprzedaży mieszkań. Skończył się złoty sen deweloperów o sprzedawaniu na pniu niemal każdego lokum.
Polska, jako jedyny kraj w Europie, okazała się oazą spokoju. Tempo wzrostu gospodarczego wyhamowało, ale ani razu nie zanurkowało poniżej zera. Czy fakt, że kryzys obszedł się z Polską wyjątkowo łagodnie, oznacza powrót do starych reguł gry na rynku hipotecznym? Ewidentnie można mówić o pierwszych oznakach ożywienia – banki nie mówią już na starcie potencjalnym kredytobiorcom „nie, bo nie”, kredyty hipoteczne wracają do bloków reklamowych w najlepszym czasie antenowym, a banki, walcząc o klienta, znów rzucają sobie nawzajem rękawicę w postaci obniżek marż. Marcin Krasoń, analityk Open Finance, wyliczył, że w pierwszej połowie IV kwartału 2009 r. aż dziesięć banków uatrakcyjniło swoje oferty. Jedne zwiększają dostępność oferty (np. Raiffeisen Bank Polska obniżył minimalny dochód dla osób ubiegających się o kredyt w euro z 5 tys. do 3 tys. zł netto), ale w większości przypadków wojna toczy się o marże. Z części zysków postanowiły zrezygnować m.in. mBank, MultiBank, Pekao SA, PKO BP, Polbank czy BNP Paribas Fortis. Jednym z rekordzistów w tym gronie jest Deutsche Bank PBC, który chce przyciągnąć kredytobiorców dysponujących wkładem własnym (powyżej 10% wartości nieruchomości) wyjątkowo atrakcyjnym oprocentowaniem – 1,5% przez pierwsze pięć lat kredytowania, a 2% po upływie tego okresu.
- Wysokość marży – jeden z podstawowych czynników mających wpływ na koszty całego kredytu – jest kluczowym elementem, na który zwracają uwagę kredytobiorcy – mówi Maciej Molewski, dyrektor departamentu bankowości hipotecznej Deutsche Bank PBC.
Czy to oznacza, że banki znów będą prowadzić wojnę na marże? Nie, widać, że obecne ruchy cenowe są dużo bardziej wyważone. Lewarowanie zakupów inwestycyjnych, często kilku mieszkań jednocześnie (pod wynajem bądź szybką odsprzedaż - jeszcze kilka lat temu to był niemal samograj), to dziś dla każdego banku zbyt duże ryzyko, że inwestor przecenił swoje możliwości obsługi zobowiązań kredytowych. Nie zmieni się więc podejście do oceny sytuacji finansowej kredytobiorcy, która obecnie analizowana jest w sposób ostrożny. Niemniej jednak warto zaznaczyć, że dziś szansa na uzyskanie korzystnych warunków kredytowania zakupu nieruchomości zarówno w złotych, jak i w walutach obcych, w tym coraz popularniejszym euro, jest znacznie większa niż jeszcze pół roku temu. Ale na wielki powrót kredytów hipotecznych bez wątpienia przyjdzie nam jeszcze poczekać.
Źródło: www.onet.pl
Portal Zarządzania Nieruchomościami www.zarzadcy.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych
komentarzy - są one niezależnymi opiniami czytelników Serwisu.
Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy zawierających: wulgaryzmy, treści rasistowskie, treści nie związane z tematem, linki, reklamy, "trolling", obrażające innych czytelników i instytucje.
Czytelnik ponosi odpowiedzialność za treść wypowiedzi i zobowiązuje się do nie wprowadzania do systemu wypowiedzi niezgodnych z Polskim Prawem i normami obyczajowymi.
Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie zasady, zawiadom nas o tym. Jeżeli na stronie widzisz błąd, napisz do nas.
Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy zawierających: wulgaryzmy, treści rasistowskie, treści nie związane z tematem, linki, reklamy, "trolling", obrażające innych czytelników i instytucje.
Czytelnik ponosi odpowiedzialność za treść wypowiedzi i zobowiązuje się do nie wprowadzania do systemu wypowiedzi niezgodnych z Polskim Prawem i normami obyczajowymi.
Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie zasady, zawiadom nas o tym. Jeżeli na stronie widzisz błąd, napisz do nas.




dodaj komentarz
śledź artykuł