Aktualności
Co zostanie wybudowane przy Smyku
Właściciel domu towarowego Smyk chce go częściowo rozebrać i dodać z tyłu nową bryłę. Zgodził się już na to stołeczny konserwator zabytków. Inwestycja w tym miejscu budzi jednak kontrowersje.
Wzniesiony w latach 1949-52 Centralny Dom Towarowy (dziś Smyk) u zbiegu Alej Jerozolimskich, Kruczej i Brackiej to znakomite dzieło architektury funkcjonalnej zaprojektowane przez Zbigniewa Ihnatowicza i Jerzego Romańskiego. Na tle powstających wówczas socrealistycznych gmachów bryła o przeszklonych elewacjach wygląda jak przybysz z innego świata. Dlatego oddział warszawski SARP umieścił go liście najcenniejszych powojennych budynków stolicy. Od roku główna bryła Smyka jest też w rejestrze zabytków.
Tymczasem jego właściciel - DTC Real Estate - na działce z tyłu, gdzie dziś jest parking, chce wybudować połączony ze Smykiem nowy gmach ze sklepami na dole i biurami na wyższych kondygnacjach. Budynek ma mieć 26 m wysokości (tak jak okoliczne domy), a w samym narożniku Kruczej i Brackiej podwyższenie do 32 m.
- To i tak mniej niż Smyk, który ma 35 m - zaznacza Jarosław Kaniewski, pełnomocnik ds. rozwoju DTC Real Estate. - Stawiając ten budynek, odtworzymy dawną pierzeję Brackiej. Chcemy, by ulica odzyskała przedwojenny charakter kręgosłupa tego rejonu i stała się deptakiem handlowym z przejściem dla pieszych przez Aleje - mówi.
- Ta rozbudowa jest potrzebna. W przeciwnym razie Smyk zmieni się w skansen. A my zamierzamy go rewitalizować, przywrócić oryginalny wygląd elewacji sprzed pożaru w 1975 r. - dodaje Agata Mikołajczak, rzeczniczka firmy. Plany zaakceptował stołeczny konserwator zabytków.
Inwestycja oznacza jednak rozbiórkę wysuniętej do tyłu parterowej części domu towarowego i murowanego biurowca. Te fragmenty nie znalazły się w rejestrze zabytków, bo wojewódzki konserwator uznał, że nie są wystarczająco cenne. - Najważniejszy jest widok Smyka od Alej Jerozolimskich. Tutaj nadal będzie dominował. Nowy obiekt z tyłu zaś wypełni tylko kwartał, który przed wojną i tak był gęsto zabudowany - tłumaczy stołeczny konserwator Ewa Nekanda-Trepka.
- "Taksówkarski" placyk za Smykiem to estetyczny skandal. Dopuściłbym w tym miejscu jakąś inwestycję - mówi Grzegorz Buczek z oddziału warszawskiego SARP.
Zgoda konserwatora zbulwersowała jednak prof. Jakuba Lewickiego z Polskiej Sekcji DOCOMOMO (Stowarzyszenia Dokumentacji i Konserwacji Architektury Modernistycznej): - Plany tej inwestycji dwa lata temu trafiły pod ocenę wojewódzkiej komisji konserwatorskiej, w której zasiadałem. Uznaliśmy, że proponowana kubatura wypełniająca całą wolną przestrzeń za Smykiem jest za duża. Budynek miał zasłonić piękną elewację kamienicy przy Brackiej i dochodzić prawie do domu braci Jabłkowskich. Nasza opinia była negatywna. Baliśmy się też o przyszłość Smyka, dlatego nalegaliśmy, by konserwator wpisał go do rejestru. Ale w całości, nie tylko części frontowej.
- Byłby to kolejny zamach na przestrzeń publiczną centrum Warszawy. Nie można we wszystkim powracać do XIX w. i zabudowywać każdego skrawka miasta. Potrzeba oddechu. Jest dobry pomysł urządzenia placyku między domem braci Jabłkowskich a parzystą pierzeją Brackiej - uważa Tomasz Markiewicz, prezes Zespołu Opiekunów Kulturowego Dziedzictwa Warszawy "ZOK".
Przypomina, że układ przestrzenny Brackiej od 1965 r. chroniony jest wpisem do rejestru zabytków.
Przeciw inwestycji występuje też wspólnota mieszkańców kamienicy przy Brackiej 18. Boi się, że pod bokiem wyrośnie jej monstrum. Od postanowienia stołecznego konserwatora odwołała się do Ministerstwa Kultury, blokując wydanie inwestorowi warunków zabudowy. - To żaden powrót do przeszłości. Przed wojną były tu domy mieszkalne przecięte ulicą Widok. Teraz ma być jeden wielki gmach handlowy z wjazdami do podziemnych garaży - mówi Zbigniew Martyński z domu przy Brackiej 18.
Firma DTC Real Estate nie ma jeszcze projektu budynku. Wstępne założenia przygotowuje architekt Andrzej Chołdzyński.
- Na razie czekamy na decyzję Ministerstwa Kultury w sprawie odwołania naszych sąsiadów - mówi Jarosław Kaniewski. - Ta inwestycja jest nieuchronna. Jeśli się nie uda teraz, to za rok, dwa, trzy. To jest rewitalizacja miasta, której nie da się powstrzymać.
Tymczasem jego właściciel - DTC Real Estate - na działce z tyłu, gdzie dziś jest parking, chce wybudować połączony ze Smykiem nowy gmach ze sklepami na dole i biurami na wyższych kondygnacjach. Budynek ma mieć 26 m wysokości (tak jak okoliczne domy), a w samym narożniku Kruczej i Brackiej podwyższenie do 32 m.
- To i tak mniej niż Smyk, który ma 35 m - zaznacza Jarosław Kaniewski, pełnomocnik ds. rozwoju DTC Real Estate. - Stawiając ten budynek, odtworzymy dawną pierzeję Brackiej. Chcemy, by ulica odzyskała przedwojenny charakter kręgosłupa tego rejonu i stała się deptakiem handlowym z przejściem dla pieszych przez Aleje - mówi.
- Ta rozbudowa jest potrzebna. W przeciwnym razie Smyk zmieni się w skansen. A my zamierzamy go rewitalizować, przywrócić oryginalny wygląd elewacji sprzed pożaru w 1975 r. - dodaje Agata Mikołajczak, rzeczniczka firmy. Plany zaakceptował stołeczny konserwator zabytków.
Inwestycja oznacza jednak rozbiórkę wysuniętej do tyłu parterowej części domu towarowego i murowanego biurowca. Te fragmenty nie znalazły się w rejestrze zabytków, bo wojewódzki konserwator uznał, że nie są wystarczająco cenne. - Najważniejszy jest widok Smyka od Alej Jerozolimskich. Tutaj nadal będzie dominował. Nowy obiekt z tyłu zaś wypełni tylko kwartał, który przed wojną i tak był gęsto zabudowany - tłumaczy stołeczny konserwator Ewa Nekanda-Trepka.
- "Taksówkarski" placyk za Smykiem to estetyczny skandal. Dopuściłbym w tym miejscu jakąś inwestycję - mówi Grzegorz Buczek z oddziału warszawskiego SARP.
Zgoda konserwatora zbulwersowała jednak prof. Jakuba Lewickiego z Polskiej Sekcji DOCOMOMO (Stowarzyszenia Dokumentacji i Konserwacji Architektury Modernistycznej): - Plany tej inwestycji dwa lata temu trafiły pod ocenę wojewódzkiej komisji konserwatorskiej, w której zasiadałem. Uznaliśmy, że proponowana kubatura wypełniająca całą wolną przestrzeń za Smykiem jest za duża. Budynek miał zasłonić piękną elewację kamienicy przy Brackiej i dochodzić prawie do domu braci Jabłkowskich. Nasza opinia była negatywna. Baliśmy się też o przyszłość Smyka, dlatego nalegaliśmy, by konserwator wpisał go do rejestru. Ale w całości, nie tylko części frontowej.
- Byłby to kolejny zamach na przestrzeń publiczną centrum Warszawy. Nie można we wszystkim powracać do XIX w. i zabudowywać każdego skrawka miasta. Potrzeba oddechu. Jest dobry pomysł urządzenia placyku między domem braci Jabłkowskich a parzystą pierzeją Brackiej - uważa Tomasz Markiewicz, prezes Zespołu Opiekunów Kulturowego Dziedzictwa Warszawy "ZOK".
Przypomina, że układ przestrzenny Brackiej od 1965 r. chroniony jest wpisem do rejestru zabytków.
Przeciw inwestycji występuje też wspólnota mieszkańców kamienicy przy Brackiej 18. Boi się, że pod bokiem wyrośnie jej monstrum. Od postanowienia stołecznego konserwatora odwołała się do Ministerstwa Kultury, blokując wydanie inwestorowi warunków zabudowy. - To żaden powrót do przeszłości. Przed wojną były tu domy mieszkalne przecięte ulicą Widok. Teraz ma być jeden wielki gmach handlowy z wjazdami do podziemnych garaży - mówi Zbigniew Martyński z domu przy Brackiej 18.
Firma DTC Real Estate nie ma jeszcze projektu budynku. Wstępne założenia przygotowuje architekt Andrzej Chołdzyński.
- Na razie czekamy na decyzję Ministerstwa Kultury w sprawie odwołania naszych sąsiadów - mówi Jarosław Kaniewski. - Ta inwestycja jest nieuchronna. Jeśli się nie uda teraz, to za rok, dwa, trzy. To jest rewitalizacja miasta, której nie da się powstrzymać.
Źródło: Gazeta Wyborcza Stołeczna
Portal Zarządzania Nieruchomościami www.zarzadcy.com.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść powyższych
komentarzy - są one niezależnymi opiniami czytelników Serwisu.
Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy zawierających: wulgaryzmy, treści rasistowskie, treści nie związane z tematem, linki, reklamy, "trolling", obrażające innych czytelników i instytucje.
Czytelnik ponosi odpowiedzialność za treść wypowiedzi i zobowiązuje się do nie wprowadzania do systemu wypowiedzi niezgodnych z Polskim Prawem i normami obyczajowymi.
Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie zasady, zawiadom nas o tym. Jeżeli na stronie widzisz błąd, napisz do nas.
Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy zawierających: wulgaryzmy, treści rasistowskie, treści nie związane z tematem, linki, reklamy, "trolling", obrażające innych czytelników i instytucje.
Czytelnik ponosi odpowiedzialność za treść wypowiedzi i zobowiązuje się do nie wprowadzania do systemu wypowiedzi niezgodnych z Polskim Prawem i normami obyczajowymi.
Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie zasady, zawiadom nas o tym. Jeżeli na stronie widzisz błąd, napisz do nas.




dodaj komentarz
śledź artykuł