![]() ![]() ![]()
|
![]() |
|
Aktualności z branży
Muzeum nad Trasą Łazienkowską
2008-06-10 12:42:42
Problem lokalizacji i formy warszawskiego gmachu Muzeum Historii Polski rozpala coraz większe emocje. Czy budynek powinien stanąć w sąsiedztwie Zamku Ujazdowskiego? Dyrekcja Muzeum zaprosiła do dyskusji urbanistów, architektów i inżynierów. Muzeum Historii Polski (http://www.muzhp.pl/) istnieje jako instytucja od kilku lat, ale nadal nie ma siedziby. Pracuje nad programem przyszłej wystawy, organizuje lokalne imprezy, a jej biura tymczasowo zajmują piętro biurowca na warszawskiej Woli.
Jak opowiada dyrektor Robert Kostro, rozważano już różne lokalizacje. Najpierw rekonstruowany Pałac Saski z Grobem Nieznanego Żołnierza przy placu Piłsudskiego. Choć miejsce ma wielką wagę dla historii kraju, z opcji tej zrezygnowano. Układ budynku wiązałby ręce autorom wystaw, a sam proces odbudowy postępuje bardzo wolno i nie wiadomo czy zakończy się sukcesem. Następnie brano pod uwagę Wilanów, w sąsiedztwie powstającej Świątyni Opatrzności i dawnej królewskiej rezydencji. Władze tej dzielnicy nie były jednak zainteresowane przekazaniem ziemi pod muzeum.
Gdy "Gazeta Wyborcza" opublikowała w zeszłym tygodniu propozycję lokalizacji muzeum - zawrzało. Nowa koncepcja zakłada przekrycie wykopu Trasy Łazienkowskiej i posadowienie budynku ponad wylotem z tego tunelu, na prawo od Zamku Ujazdowskiego, siedziby Centrum Sztuki Współczesnej. Zwolennicy tego rozwiązania podkreślają, że byłaby to naprawa urbanistycznego błędu jaki popełniono ponad 30 lat temu trasę w wykopie rozcinającym warszawskie śródmieście. Atrakcyjna funkcja ożywiłaby ten spokojny fragment skarpy wiślanej i stworzyłaby razem z CSW dopełniający się funkcjonalnie zespół. Przeciwnicy obawiają się, że nowe muzeum przytłoczy bryłę Zamku, dziś świetnie widocznego z pędzących dołem samochodów. Obawiają się też, że jeśli obok zamku powstanie nowa dominanta, zaprzepaszczona będzie szansa na odtworzenie ledwo dziś widocznego barokowego założenia przestrzennego - Osi Stanisławowskiej, której zamek jest kulminacją.
Obecni na spotkaniu 4 czerwca specjaliści również różnili się w opiniach. Urbanista Jan Rutkiewicz, były burmistrz Śródmieścia, który od dawna wspierał pomysł przekrycia wykopu, obawia się sąsiedztwa muzeum i zamku. Maciej Czeredys, autor studium dotyczącego warszawskiej skarpy, podkreślał, że proponowana lokalizacja muzeum była zawsze i miała być terenem otwartym. Jego zdaniem trasę należy przykryć, ale terenu ponad nią nie zabudowywać, a muzeum powstać może nieco bardziej na północ, również na skarpie, na miejscu drewanianej kolonii tzw. domków fińskich wybudowanej tuż po wojnie jako tymczasowe rozwiązanie. Tymczasowe, ale istniejące do dziś.
Krytycy lokalizacji przekonują też, że posadowienie budynku ponad trasą to rozwiązanie zbyt kosztowne. Konstruktor, profesor Lech Wysokiński przekonuje, że to nie podroży znacząco kosztu inwestycji, ponieważ chodziłoby o banalną konstrukcję mostową o stosunkowo niewielkiej rozpiętości. Muzeum pomogłoby też ustabilizować osuwający się w tym miejscu od 20 lat grunt. Urbanista Grzegorz Buczek przekonywał, że tylko realizacja muzeum da pretekst i wolę polityczną dla potrzebnego, ale dość rozrzutnego przedsięwzięcia - przekrycia Trasy Łazienkowskiej. Zachwalał też atrakcyjne ideowo i promocyjnie zestawienie dwóch gmachów: - Sztuka współczesna w historycznym zamku, historia Polski w nowoczesnym gmachu!
Architekt Jakub Szczęsny przekonywał, że mamy szansę stworzyć coś wyjątkowego, coś co pozwoli stworzyć nową jakość w mieście, któa nie będzie niewolniczym powrotem do przeszłości, ani przejawem architektonicznego "kompleksu Edypa" - zabijania dorobku poprzedników. Jego zdaniem należy wykorzystać koniunkturę gospodarczą, wolę polityczną, możliwości pozyskania środków unijnych, wreszcie - gorączkę Euro 2012, by wbrew biurokracji realizować takie ambitne pomysły. Piszący te słowa Grzegorz Piątek, apelował by uciąć dyskusje nad lokalizacją, bo ta ma wiele zalet, a delikatne problemy powinni rozwiązać architekci w konkursie na budynek, a nie w niekończących się dysksusjach. Trzeba tylko dobrze napisać warunki i dać się zaskoczyć. Architekt Dariusz Hyc z pracowni Maas także podkreślił, że konkurs to najlepszy środek poszukiwań właściwego rozwiązania. Może nawet wykazać, że to błędna lokalizacja, ale dopóki nie zorganizujemy konkursu, to się tego nie dowiemy: - Najważniejsze by dobrze postawić pytanie. Architekt Maciej Miłobędzki z pracowni JEMS zaproponował dwa konkursy - urbanistyczny i architektoniczny.
Spotkanie zakończyło się konkluzją, że trzeba działać, a dyrektor mzueum zapowiedział dalsze konsultacje ze środowiskiem architektonicznym w sprawie formuły i warunków ewentualnego konkursu na gmach. Miejmy nadzieję, że konstruktywna i kompetentna dyskusja na ten temat da efekt zadowalający zwolenników odważnych i nowych rozwiązań, nieszkodliwy jednak dla historycznych elementów ukladu przestrzennego, który i tak wymaga uleczenia.
Źródło: www.muratorplus.pl |
Panel użytkownika
Partnerzy Portalu
|