![]() ![]() ![]()
|
![]() |
|
Aktualności z branży
Loftów nie będzie?
2008-04-07 09:25:45
Miały powstać już w przyszłym roku na terenie Polskich Zakładów Optycznych przy ul. Grochowskiej. Jednak, mimo wcześniejszych uzgodnień, inwestor nie dostał pozwolenia na budowę. Teraz grozi wycofaniem się
To dramat – mówi Adam Ploch, dyrektor ds. sprzedaży w firmie West Development, która jest właścicielem kilkuhektarowego terenu po PZO. – Mamy już chętnych na całą powierzchnię biurową, którą tam planowaliśmy, czyli ok. 5 tys. mkw. i na 10 z 57 loftów. Mieliśmy zaczynać prace budowlane. Pierwszy etap to rozbiórka jednego z budynków, który nie jest częścią fabryki.
Właśnie ten budynek, zachodnia część fabrycznego kompleksu przy ul. Grochowskiej, stał się kością niezgody. – To dom mieszkalny z 1938 r. z łazienkami na korytarzu. Nie nadaje się do przerobienia ani na nowoczesne mieszkania, ani na biuro – wylicza wicedyrektor ds. inwestycji Krzysztof Adamczyk. – Na jego miejscu miał powstać nowoczesny biurowiec, a pod ziemią kilkupoziomowe parkingi, właśnie dla mieszkańców loftów. Firma wystąpiła o pozwolenie na rozbiórkę i w lutym taką zgodę dostała. Niespodziewanie władze architektoniczne dzielnicy zawiesiły ją i odmówiły wydania pozwolenia na budowę. Dzielnica tłumaczy, że to stołeczny konserwator zabytków ostatecznie nie zgodził się na rozbiórkę obiektu. Pod koniec lutego wystosował do praskiego urzędu pismo, w którym zalecił zachowanie wszystkich budynków znajdujących się w PZO. Dlaczego konserwator zmienił zdanie? W jego biurze dowiadujemy się, że została zlecona jeszcze jedna dokumentacja. – I wtedy pojawiły się nowe elementy dotyczące obiektu – wyjaśnia Karol Guttmajer z nadzoru konserwatorskiego miasta. – Okazało się, że budynek jest przedwojennym autentykiem niezniszczonym podczas wojny. To powód, dla którego zdecydowaliśmy się go ratować.Bronią go też varsavianiści. – Budynek jest jedynym w kompleksie nienaruszonym przez wojnę. Pozostałe były w 50 proc. zniszczone. Jaki jest sens burzyć zabytek, a lofty tworzyć w odbudowanych domach? – przekonuje Jarosław Zieliński. Burzymy albo wychodzimy Inwestorzy twierdzą, że jeśli nie zburzą spornego domu, lofty nie powstaną. – Przede wszystkim nie będziemy mieli gdzie zrobić parkingów, a tych wymaga prawo budowlane – mówi Adamczyk. Zaniepokojeni całą sytuacją są przyszli lokatorzy. – Przecież na całym świecie lofty są najlepszym sposobem na zagospodarowanie często pięknych, ale zdegradowanych terenów pofabrycznych – mówi Justyna Adamczyk, która zarezerwowała 120-metrowe mieszkanie z tarasem na dachu. – W razie niepowodzenia pieniądze oddamy – zapewniają przedstawiciele West Development. Ale na razie nie dają za wygraną. Odwołali się do wojewody. Mają nadzieję, że dostaną zgodę na rozbiórkę budynku i rewitalizację pozostałych. Źródło: Życie Warszawy |
Panel użytkownika
Partnerzy Portalu
|