Licząca prawie 80 lat stacja trafo przy Mińskiej 46 nie jest blaszanym barakiem, w którym dziś lokuje się takie urządzenia. Niegdyś tego typu obiektom nadawano odpowiednią oprawę architektoniczną. Przechodząc ulicą Mińską, trudno nie zwrócić uwagi na front głównego budynku stacji ozdobiony gzymsami i zamkniętymi łukiem płycinami, z umieszczoną nad wejściem datą budowy.
Trafostacja od dawna jest nieczynna. Mimo to przetrwała do naszych czasów w niemal nienaruszonym stanie. Niedawno zmieniła właściciela. Kupił ją białostocki inwestor Rogowski Development, znany w Warszawie m.in. z budowy domów w Wilanowie i wielkiego bloku koło ronda Wiatraczna. Teren przy Mińskiej wraz z przedwojenną stacją trafo również nabył po to, by budować apartamentowce.
- Planujemy tu wielorodzinne domy. Chcemy wyburzyć to, co tam teraz stoi. Te budynki są w złym stanie i nie mają szczególnej wartości. Możemy potem ewentualnie odbudować front trafostacji od strony ulicy - mówi Andrzej Januszko z firmy Rogowski Development.
Stopniowa rozbiórka zaczęła się już kilka miesięcy temu. Z głównego budynku zniknęły metalowe drzwi. W sąsiadującym z nim budynku biurowo-mieszkalnym wyrwano część okien. Korzystając z otwartej bramy, na posesji pojawili się złomiarze, którzy taczkami wywozili wyposażenie stacji. Alarm podniosła Rada Osiedla Kamionek.
- Nie wyobrażam sobie, by ten klasyczny przykład budowli przedwojennego węzła elektrycznego został zniszczony. To kawałek historii tego rejonu Warszawy - podkreśla Adam Rosiński, przewodniczący rady. Po jego interwencji dewastacja ustała. Obiekt zabezpieczono.
W obronę trafostacji zaangażowało się też kilka innych organizacji i instytucji. 5 grudnia 2007 r. wspólnie wystąpiły one do wojewódzkiego konserwatora zabytków o wpisanie budynków przy Mińskiej 46 do rejestru. Pod wnioskiem podpisały się: Muzeum Woli, Oddział Warszawski Towarzystwa Opieki nad Zabytkami, Zespół Opiekunów Kulturowego Dziedzictwa Warszawy "ZOK" i stowarzyszenie CREO.
- Tego typu podstacji elektrycznych mamy w Warszawie trzy, ale ta jest najstarsza i ma najciekawszą architekturę. Można ją wkomponować w nowy budynek. To wyzwanie dla dobrych architektów - przekonuje Janusz Sujecki z ZOK, który zaprosił wczoraj na Mińską dziennikarzy.
W trakcie spotkania do zebranych dotarła wiadomość, że sprawą zajął się wojewódzki konserwator zabytków. Już 29 maja wszczął postępowanie zmierzające do wpisu budynków do rejestru.
- W tej chwili czekam na kartę ewidencyjną tego obiektu. Przygotowuje ją Biuro Stołecznego Konserwatora Zabytków. Ma być gotowa za miesiąc. Wtedy też będę mogła wpisać trafostację do rejestru. Jest tego warta. Niewiele nam już takich obiektów pozostało - mówi Barbara Jezierska, wojewódzki konserwator zabytków. Od decyzji konserwatora inwestor może się odwołać do ministra kultury.
Źródło: www.rnw.pl