Przez najbliższe pięć lat stolicy potrzeba ponad 15 mld zł na inwestycje. Tymczasem wpływy miasta m.in. z podatków maleją, a budowy drożeją. W rozpaczliwym poszukiwaniu dodatkowych źródeł gotówki spece od nieruchomości w ratuszu wymyślili: będziemy leasingować budynki.
Komu Pałac Kultury?
Wstępne zasady już zostały opracowane. – Z firmą, która jest zainteresowana transakcją, podpisujemy umowę na 10 – 15 lat. Ta jednorazowo wpłaca do kasy miasta gotówkę – wyjaśnia szef Biura Gospodarki Nieruchomościami Marcin Bajko. – Ratusz ma pieniądze, a firma przez lata zarabia na budynku. Może też w niego inwestować. Po wygaśnięciu umowy obiekt znów należy do miasta.
– Takie rozwiązanie ma podstawową zaletę – nie pozbywamy się majątku. A dostajemy sporo pieniędzy w czasie, gdy są nam najbardziej potrzebne na najważniejsze budowy – dodaje rzecznik ratusza Tomasz Andryszczyk. – Po latach, gdy sytuacja finansowa się poprawi, miasto znów stanie się pełnoprawnym właścicielem obiektów i ponownie będzie mogło nimi dowolnie rozporządzać.
Urzędnicy pracują właśnie nad listą budynków do leasingu. Niezbędny warunek to uregulowany stan prawny nieruchomości – gmach musi być w stu procentach własnością miasta. Możliwe jest zatem wyleasingowanie nawet Pałacu Kultury.
– Ale znalezienie firmy, która chciałaby w ten sposób “związać się” na kilkanaście lat z centralnym gigantem stolicy, byłoby trudne – ocenia specjalista od nieruchomości Dariusz Bartnik, ekspert u jednego z warszawskich deweloperów. – Z tego co się orientuję, nie ma tam dobrze przystosowanych pomieszczeń biurowych. A inwestycje są utrudnione ze względu na wpis do rejestru zabytków.
– Ja bym nawet chciał przejść do historii jako inicjator takiej transakcji – śmieje się Marcin Murawski, dyrektor Biura Polityki Długu i Zarządzania Płynnością w ratuszu. – Ale na razie skupimy się na mniejszych nieruchomościach – zastrzega.
Wolno firmie, wolno miastu
Pierwszy w kolejności do leasingu jest budynek urzędu przy pl. Starynkiewicza. Na listę urzędnicy wpisali też ratusze w dzielnicach.
– Ale tylko te nowoczesne – tłumaczą pracownicy ratusza. Warunki te świetnie spełnia np. budowany właśnie ratusz na Bielanach. Później będzie można pomyśleć o urzędzie w Ursusie i na Ursynowie.
Leasing nie oznaczałby wyprowadzki urzędników. Miasto płaciłoby firmie czynsz za zajmowane lokale według wynegocjowanych wcześniej preferencyjnych stawek. Urzędnicy rozważali też leasing budynku jednego z miejskich teatrów, ale ze względu na specyfikę obiektu na razie zrezygnowali.
Leasingu nie stosował dotąd żaden samorząd w Polsce. Brak więc odpowiednich przepisów. – Ale nie ma też zakazów. Zapisy dla firm postaramy się teraz dostosować do potrzeb samorządu – mówi dyrektor Murawski.
Szacuje, że z leasingu do 2012 roku do kasy miasta może wpłynąć co najmniej 1 mld zł. We wrześniu ratusz zamierza przedstawić projekt stołecznym radnym. Następnie chce rozpocząć wybór partnera do przeprowadzenia procesu leasingowego.
Prekursor pomysłów
Leasing nieruchomości to drugi pionierski pomysł władz stolicy, który przeciera drogę innym samorządom. Wcześniej eksperci wymyślili, jak przy emisji przez Warszawę euroobligacji ominąć podatek od dochodów kapitałowych. Ratusz zdecydował, że założy w Szwecji spółkę celową. Ta wyemituje obligacje notowane na giełdzie w Luksemburgu, gdzie tego podatku nie ma.
Inwestorzy ominą polskiego fiskusa i osiągną wyższe zyski, a miasto zmniejszy koszty obsługi długu. Pozyskane środki spółka szwedzka pożyczy Warszawie. O obsługę przedsięwzięcia ubiega się 18 banków w Europie.
Redakcja zastrzega sobie prawo usuwania komentarzy zawierających: wulgaryzmy, treści rasistowskie, treści nie związane z tematem, linki, reklamy, "trolling", obrażające innych czytelników i instytucje.
Czytelnik ponosi odpowiedzialność za treść wypowiedzi i zobowiązuje się do nie wprowadzania do systemu wypowiedzi niezgodnych z Polskim Prawem i normami obyczajowymi.
Jeżeli którykolwiek z postów na forum łamie zasady, zawiadom nas o tym. Jeżeli na stronie widzisz błąd, napisz do nas.




dodaj komentarz
śledź artykuł